Własna restauracja to naprawdę przysłowiowy “ciężki kawałek chleba”. Inwestycje w lokal (często związany z comiesięcznym kosztem najmu), dostosowanie lokalu, spełnienie restrykcyjnych wymagań kosztuje krocie. Do tego dochodzą niemal codzienne wydatki na świeże produktu. Te ostatnie można oczywiście obniżyć poprzez odpowiednie rozwiązania, jakimi są komory chłodnicze i mroźnicze. Pozwolą one na właściwe przechowywania produktów i przedłużenie ich świeżości.A co za tym idzie redukują wydatki na produkty. Ale czy komora chłodnicza cena nie przewyższy czasem oszczędności?

Komora chłodnicza cena zależna od wielkości

Oczywiście wielkość, a co za tym idzie i pojemność komór jest jednym z wyznaczników na tę inwestycję. Te najmniejsza komora chłodnicza cena sięga kilku tysięcy złotych (będzie to wydatek około 6000 – 7000 PLN). Tymczasem te większe przeznaczone dla restauracji i punktów gastronomicznych mogą kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych, a komora chłodnicza cena dla obiektów przemysłu np. przetwórczego kształtuje się na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Komora chłodnicza – cena zależna od rodzaju

Chodzi przede wszystkim o wykorzystanie. Komory chłodnicze są tańsze mroźniczych. Różnica pomiędzy nimi (w przypadku najmniejszych rozwiązań) może sięgać nawet 100%. Ale różnica ta jest uzasadniona. Budowa komór mroźniczych jest bardziej skomplikowana i musi wytrzymać trudniejsze warunki.

A może coś pod wymiar?

Komory chłodnicze cena pod wymiar może być nawet mniejsza niż tych modułowych. Dotyczy to przede wszystkim niewielkich lokali, w których powierzchnia do wykorzystania jest bardzo ograniczona. Wówczas komory na indywidualne zlecenie są koniecznością. Ale nie trzeba się tym przejmować. Często pozwalają bowiem na optymalne wykorzystanie przestrzeni. Co więcej, w takich sytuacjach warto porozmawiać z producentami – specjalistami, którzy doradzą po analizie, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Pozwoli to zredukować koszty poprzez optymalizację wnętrza komory.
Obojętnie jednak, na co się zdecydujesz, prawda jest taka, że komora chłodnicza cena warta jest tego, aby ją ponieść. To inwestycja o bardzo szybkim tempie zwrotu. Nie pożałujesz nawet jednej złotówki na nią wydanej.

W wielu polskich restauracjach standardem jest dodawanie słomki do napoju, a w barach do jednego drinka dostajemy często aż dwie plastikowe rurki. Jednak czas z tym skończyć. W akcję społeczną pod nazwą „Tu pijesz bez słomki” zaangażowało się wiele sławnych osób oraz znanych restauracji w całej Polsce.

Co jest złego w słomce?

Jedna mała plastikowa rurka, po którą tak często sięgamy, nie ma większego znaczenia. Jednak zastanów się, z ilu jednorazowych słomek korzystasz rocznie. Może codziennie kupujesz colę w drodze do pracy? To już ponad 300 słomek rocznie na jedną osobę. W Polsce każdego dnia zużywamy 3 miliony słomek, a na całym świecie – ponad miliard. Co roku z powodu uduszenia plastikiem ginie ok. 100 tysięcy morskich zwierząt. Rezygnując ze słomki, robimy mały krok w stronę lepszego świata – bez plastiku.

Kto odpowiada za akcję?

Pomysłodawczynią akcji jest aktywistka Areta Szpura działająca wspólnie z portalem Noizz.pl, oraz fundacją Lonely Whale. W liście otwartym do właścicieli knajp Szpura pisze o swoim pragnieniu, by „Polska stała się jednym z pierwszych państw, które ograniczy korzystanie z plastikowych rurek”. Szpura proponuje, by w polskich knajpach w ogóle nie podawać słomek, a jeśli klient o to poprosi, zastosować zamiennik wykonany z metalu, szkła, bambusa, papieru lub słomy.

Słomka to dopiero początek

Akcja „Tu pijesz bez słomki” spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem. Do tej pory dołączyło do niej już ponad 200 polskich knajp, a w promocję zaangażowały się takie osobistości jak Krzysztof Gonciarz, Anja Rubik czy Robert Biedroń. Ograniczenie zużycia słomek w polskich restauracjach, pubach i hotelach to jednak dopiero początek. Szpura ma nadzieję, że już niedługo przyjdzie kolej na plastikowe „siatki, woreczki, zbędne opakowania, mieszadełka, kubki, butelki”, które również zużywane są w ogromnych ilościach przez konsumentów.